Odwiozłem pierw Kacpra do jego domu a później pojechałem pod dom Tai. Jako iż spała, przeniosłem ją do jej pokoju, do łóżka. Jej mama zaczęła dziękować.
- Mam jeszcze jedną prośbę... ja muszę iść do pracy, mam nockę do 11. Zostałbyś z nią? Nie chcę jej zostawiać samej...
- No... dobrze. - skinąłem głową.
Ta uśmiechnęła się i zeszła na dół, napisałem do taty że będę dopiero jutro i że zostaję u Tai, on i tak jest w pracy więc większej różnicy mu to nie robi. Usiadłem koło łóżka, kładąc dłoń na jej i tak jakoś usnąłem. [...] Obudził mnie głos dziewczyny, gwałtownie podniosłem głową patrząc na nią. Było jeszcze ciemno, musiał być środek nocy.
- Co się stało? - spytałem.
- Miałam zły sen.
Wstałem po czym usiadłem na skraju łóżka.
- Już dobrze, jesteś u siebie, nic ci nie grozi. - powiedziałem cicho.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz