Wszyscy siedzieliśmy u rodziców Taigi, zastanawiając się co zrobić. Policjanci siedzieli na fotelach zadając nam przeróżne pytania. Po co to wszystko? Przecież i tak nie ruszą tyłków żeby ją znaleźć! Stwarzają pozory że niby współczują, zrobią wszystko co w ich mocy a tak naprawdę mają na to wyjebane! Nie wytrzymując dłużej ich gadania wstałem i wyszedłem na dwór.
- Tai... gdzie ty jesteś...? - mruknąłem sam do siebie zakładając dłonie na kark.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz