Przy nim czułam się tak dobrze, bezpiecznie, wiedziałam że mam przy nim oparcie które teraz bardzo potrzebowalam. Obudził mnie głos mojej mamy, otworzyłam delikatnie oczy
- Operacja się powiodła, nie można tam teraz wchodzić gdyż t.
śpi, jedz z Kaiem do domu, wyspij się. Ja przyjadę zaraz, muszę jeszcze porozmawiać z lekarzami, dowiedzieć się wszystkich szczegółów - usmiechnela się - Kai zawieziesz ją?
- Tak, oczywiście - objął mnie ramieniem pomagając mi wstać
- Jesteś pewna, mogę zostać
- Wyspij się, teraz i tak nie ma co tutaj zostawać, będzie spać dobre kilka godzin. Zjedz coś i się poloz - Zapewniła z uśmiechem
- No dobrze - razem z chłopakiem wyszliśmy ze szpitala - Zimno - jeknelam
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz