Czytając sms od Taigi z wrażenia opuściłem szklankę która rozbiła się na drobne części. Ojciec wstał jak poparzony spoglądając na mnie zdziwiony.
- Co jest? - spytał.
Właściwie to nie wiedziałem czy mu powiedzieć, bo niby to nasze sprawy, ale może coś doradzi? Podałem mu telefon po czym zacząłem sprzątać.
- To na pewno jakiś żart, pewnie zgubiła telefon i jakieś dzieciaki się bawią. - stwierdził.
Właściwie... to mogło tak być, bo nie chce mi się wierzyć żeby napisała to tak sama z siebie, a może jednak? Nie wiem, mam mętlik w głowie. Postanowiłem pojechać do szpitala, może tam będzie albo przynajmniej porozmawiam z jej tatą.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz