Zawieźliśmy dziewczynę do szpitala, jakoś wcale się tym nie przejęli, stwierdzili że dziewczyna jest po prostu trochę męczona, brak słów. Wróciliśmy do auta, nie było sensu się kłócić i tak bym nic nie wskórał. Usiadłem na tylne siedzenie koło dziewczyny, gdy ta opadła na mnie, przytuliłem ją i zacząłem się kołysać delikatnie, jednak dalej miała otwarte oczy, chłopak podkręcił ogrzewanie i poszedł po wodę.
- Tai, odezwij się, martwię się... - szepnąłem.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz