Nie chciałem dłużej czekać, najchętniej od razu bym tam po nią pojechał, jednak Kacper miał rację... trzeba było się do tego przygotować. [...] Założyliśmy jakieś czarne stroje i kominiarki, wsiedliśmy w auto które pożyczyłem od ojca (Było czarne, a mój biały więc nie zbyt.) pojechaliśmy na miejsce, gdy Kas i jego koledzy wsiedli w auto i pojechali chwyciliśmy za latarki i weszliśmy do środka, na szczęście nikogo tu nie było, jednak było dużo pomieszczeń. Zeszliśmy na dół, do piwnicy, była straszna.
Nagle usłyszeliśmy krzyki, ruszyliśmy w tamtym kierunku, były zamknięte więc trzeba było je wyważyć. Wleciałem do środka wraz z drzwiami, Kacper rozwiązywał ją, a ja ściągnąłem kominiarkę i powoli odkleiłem taśmę z jej ust.
- Nic ci nie jest? Nic ci nie zrobił? - spytałem nerwowo, kładąc dłonie na jej policzkach.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz