Sprowadzili nas do piwnicy i kazali tam siedzieć. Sam nie wiem ile minęło, ale nie aż tak długo, mogliśmy wyjść.
- I co? - spytałem.
- Przegoniliśmy ich. - odpowiedziała.
- Krwawisz... - stwierdziłem patrząc na jej dłoń.
- To nic takiego. - wzruszyła ramionami.
- Chodź. - westchnąłem cicho, złapałem ją za nadgarstek i pociągnąłem za sobą.
Usiadła na łóżku a ja wyciągnąłem z szuflady apteczkę. Zdezynfekowałem ranę, przyłożyłem gazik i zacząłem owijać bandażem.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz