Z uśmiechem oddałem pocałunek tym samym go przedłużając.
- Kiedy ty to zrobiłeś? - spytała.
- Pamiętasz jak wtedy przyszedł ten facet, co niby się czepiał o samochód? - spytałem, na co ta skinęła głową. - To był właściciel. - uśmiechnąłem się lekko.
Po kilku minutach wstałem.
- Gdzie idziesz? - jęknęła niezadowolona.
- Pownoszę rzeczy do domu, odstawię auto do garażu. A później pójdziemy popływać, co ty na to? -uśmiechnąłem się lekko.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz