Weszłam do hotelu przez to samo okno, weszłam do pomieszczenia, gdzie nasz kochany "gość" siedział i pił kawę... No to są chyba jakieś kpiny!
- Kogoś tutaj chyba pojebało - Zaczęłam podchodząc w ich stronę
- Zostaw go opowiada mi swoją historię - Zaczął ten niedorozwinięty gościu
- Jesteś chory - Odepchnęłam go, a jego wzięłam za szmaty prowadząc na górę, gdzie został przywiązany do łóżka przez kolegów - Dzięki, poradzę już sobie - Zapewniłam wyjmując swoją pałkę metalową
- Taiga możemy się dogadać - Zaczął, jednak nie dokończył gdyż dostał w nogę tak mocno, że kość na pewno była złamana
- Też was prosiłam, jakoś nie byliście zbyt przychylni na to - Tym razem dostał w twarz, wypluwając dwa zęby
- On Cię dorwie jak się dowie
- Nie znajdzie Cię - Zapewniłam ponownie robiąc zamach, i tak jeszcze kilka...kilkanaście razy. Przetarłam policzek, na którym znajdowała się jego krew... Jeszcze żył. Wyszłam jak gdyby nigdy nic - Zróbcie z nim coś i proszę weźcie ten dywan. Westchnęłam idąc w stronę swojego pokoju
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz