- Przepraszam - Powiedziałam jedynie znikając pomiędzy budynkami. Po kilku minutach byłam już w lesie, odnalezienie strumyka nie trwało długo. Usiadłam na skale, patrząc na swoje odbicie w wodzie, odwróciłam wzrok nie mogłam na siebie nawet patrzeć. Głupie uczucia, wszystko psują. Nad ranem wróciłam do bloku, nieco zaspana. Przywitał mnie głośny krzyk Matta
- A z wami co?! Wracacie oboje nad ranem, a my od zmysłów odchodzimy - Zaczął, jednak tylko go minęłam - Ej co się stało?
- Mało ważne - Mruknęłam jedynie
- Przed godziną usłyszałem to samo - Przewrócił oczami
- Akcja się skończy, wyjedziecie, i wszystko wróci do normy - Powiedziałam jedynie
- No ale...
- Nie jestem dla niego okej? - Spojrzałam na niego z powagą - Powinien znaleźć sobie taką z dobrym wykształceniem, która ma dobrą rodzinę, nie obraca się w takim towarzystwie, nie ma takiej przeszłości
- Serce nie sługa... Nie oceniaj się tak surowo...
Usłyszałam jedynie po czym poszłam do siebie, potrzebuje długiego prysznicu
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz