Mruknęłam niezadowolona, że chce wyjść z pokoju, w momencie kiedy robiło się całkiem miło i ciekawie. Jednak w sumie miał rację trzeba było pownosić ubrania. Wstałam i przeciągnęłam się
- No to Ci trochę pomogę - Stwierdziłam
- Nie no, poczekaj na mnie, zajmie mi to chwilę - Zapewnił
- Weź przestań, aż taka słaba nie jestem - Uśmiechnęłam się wychodząc
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz