Wieczorem wszyscy byli na swoich pozycjach. O dziwo wszystko szło dobrze, kiedy Aleks odsunął się w neutralne miejsce wszystko się zaczęło. Najpierw zaczęli strzelać z dachów, później weszli pozostali. Jednak trzeba było jeszcze złapać tego który tym wszystkim dowodził. Wymijając ich wszystkich, ruszyłam w kierunku jego biura, po drodze zabijając kilku. Wpadłam do jego biura wykopując drzwi i mierząc do niego z broni
- Witam - Uśmiechnęłam się idąc dalej z kajdankami
- Policja? Od kiedy się z nimi zadajesz - Zakpił
- Od jakiegoś czasu - Powiedziałam jedynie
- Mogę Ci zapłacić dużo więcej - Zapewnił
- Nie wątpię - Jednym szybkim ruchem skułam go, cały czas trzymałam broń przy jego głowie. Wyszliśmy do reszty, było już po wszystkim. - On jest za to wszystko odpowiedzialny - Rzuciłam go w stronę zadowolonego przywódcy
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz