Biegaliśmy przez jakąś godzinę, później zrobiliśmy sobie przerwę nad jeziorem i wróciliśmy do domu.
**Niecały tydzień później**
Dziś był dzień wylotu, od rana byliśmy zabiegani choć poprzedniego wieczoru wszystko popakowaliśmy. Wyłączyłem prąd, gaz i wszystko. Zapakowaliśmy wszystko i wszystkich do auta i pojechaliśmy na lotnisko.
I już po jakiejś godzinie siedzieliśmy w samolocie, przyglądałem się jak zapakowują nasze auto do samolotu, dopóki Tai nie szturchnęła mnie w ramię.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz