Wszystko poszło za łatwo, aż dziwnie. Wszystkich skuliśmy i w sumie mogliśmy jechać do domu. Nagle odwrociłem się i zobaczyłem kogoś na dachu celujacego w Taige.
- Uważaj! - krzyknąłem i lekko pchnąłem ją jednak sam nie zdążyłem paść na ziemię przez co dostałem kulkę w klatkę. W jednej chwili podałem na ziemię.
- Aleks... - mruknela kładąc moją głowę głowę na swoje kolana.
- Ż robisz coś dla mnie? - spytałem.
- Co takiego?
- Pojedź do tego Egiptu.... i... spelnij marzenie o hotelu. - powiedziałem z trudem a mój lewy kącik ust delikatnie drgnął a z ust wyleciała delikatna struga krwi a z oka niewielka łza.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz