Uśmiechnęłam się jedynie pod nosem.
- No cóż braciszku musiałam coś powiedzieć, żeby móc tutaj być - Rozejrzałam się dookoła
- Gdzie jesteśmy? - Zapytał nagle
- W Twoim mieście - Wyjaśniłam - Strasznie tutaj czysto, i wszyscy tacy mili - Zniżyłam się, aby tylko on mnie słyszał - Ale kazali mi oddać broń...
- Taiga - Zaśmiał się - To jest szpital, nie można mieć tutaj broni - Spojrzał na mnie z uśmiechem
- Myślisz, że nóż też powinnam oddać?
- Masz przy sobie nóż - Podniósł brwi
- No oczywiście, zawsze mam - Wzruszyłam ramionami
- W niektórych miejscach nie można mieć - Położył mi dłoń na policzku
- A jak się czujesz? Długo byłeś nieprzytomny i... I dlaczego to zrobiłeś?! Nikt nie celował do Ciebie, mogłeś się nie rzucać.... - Westchnęłam, aby się uspokoić - Wystraszyłeś mnie.. - Dodałam
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz