Z nich wszystkich tylko jeden z nich miał do czynienia osobiście z mafią. Zabita matka i brat czyli zapewne chodzi o zemstę, jednak tacy są najbardziej zdeterminowani. Słysząc pukanie zaprosiłam na środka a na moim stoliku pojawił się makaron który od razu zaczęłam jeść.
- Jeden z nich wyszedł - dodał ciągle stojąc
- Jak zginie to oni będą mieli straty w ludziach - wzruszylam ramionami
- Który? - zapytałam po chwili
- Ten najmłodszy, nie znam ich imion, mamy go pilnować?
- Sama to zrobię - zamknelam laptopa. Na udo przyczepilam sobie nóż tak żeby spodenki go przykrywaly a za pas wlozylam broń. Wyszłam przez okno. Po kilkunastu skokach odnalazlam chłopaka, a czemu się trochę nie zabawić. Dyskretnie zeskoczylam z dachu znajdując się za nim. Przylozylam lufę do jego głowy, widziałam jak powoli ręką chce wyciągnąć broń
- To nie jest wasze miasto - odlozylam broń a ten odwrócił się z pytajacym wzrokiem - Nikt nie pyta
- Zdazylbym - Stwierdził spokojnie
- Nie wątpię. Chciałam pogadać, dlaczego rząd nagle teraz się nami zainteresował, przecież na każdym wyjściu stoi wojsko, nikt nie może stąd wyjść a nagle płacą żeby zabić mafię, bez sensu
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz