Każdy miał swoją pozycję, sama siedzialam na dachu z bronią i lornetka przez co doskonale wszystko widziałam. Ku mojemu zdziwieniu Kevin przyjął go jakby był jego starym przyjacielem, z tego co widziałam nawet wstawial się za nim u innych... Tylko mi nie mówcie że ten baran już się z nim dogadał
- Tai tylko spokojnie, nie strzelaj- usłyszałam w słuchawce
- Zamknij się i obserwuj - burknelam- Im szybciej się to skończy tym szybciej się ich pozbędziemy - Dodalam już bardziej sama do siebie
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz